Wioletta Laskowska-Smoczyńska

Andrzej Wajda i Japonia 

 


Wprowadzenie

Choć Andrzej Wajda jest postrzegany jako artysta na wskroś polski, w jego życiu niemałą rolę odegrały projekty realizowane za granicą. Znalazły się wśród nich zarówno filmy, jak i przedstawienia teatralne. Reżyser pracował niemal na całym świecie: w Niemczech (RFN), ówczesnej Jugosławii, Izraelu czy Stanach Zjednoczonych.

Jednak trzy kraje znalazły szczególne miejsce w jego sercu: Francja, Rosja i Japonia – trzy diametralnie różne filary kultury światowej.

Szczególne zaskoczenie może budzić Japonia – kraj odległy i na pozór mało przystający do realiów średniej wielkości kraju nad Wisłą, przez długie lata ukrytego za żelazną kurtyną. A jednak. Ojczyzna niezwykłych twórców drzeworytów: Hokusaia i Hiroshigego, wspaniałych reżyserów Kurosawy i Ozu, wreszcie kraj serdecznych przyjaciół wspólnie realizujących ideę budowy Centrum (dziś Muzeum) Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha miał się stać dla Andrzeja Wajdy i Krystyny Zachwatowicz miejscem inspiracji, spotkań i wspólnych przedsięwzięć.


Tyle jasności, światła, ładu i poczucia harmonii nie widziałem nigdy przedtem

Kraków 1944 - pierwsze spotkanie ze sztuką japońską


              W 1944 roku, w wyniku aresztowań, które objęły żołnierzy A.K., będący  wówczas łącznikiem Andrzej Wajda musiał opuścić  Radom, w którym mieszkał z matką. Przedostał się do Krakowa, gdzie zamieszkał u stryja i pracował w warsztacie ślusarskim.

W owym czasie jedną z pasji młodego Wajdy było malarstwo. Już jako szesnastoletni chłopak zaczął intensywnie rysować, co kontynuował przez całe dorosłe życie. I choć w trudnych warunkach wojennych trudno było o materiały malarskie, Wajda stopniowo dojrzewał do decyzji, że jak tylko wojna się skończy, rozpocznie studia w krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych. 

Zainteresowanie sztuką było tak silne, że mimo czyhających niebezpieczeństw, jeszcze w tym samym roku postanowił on udać się na Rynek Główny, by zobaczyć wystawę sztuki japońskiej, zorganizowaną przez okupacyjne władze w Sukiennicach. Trzon ekspozycji stanowiły drzeworyty ze świeżo przejętej przez Niemców kolekcji Feliksa Mangghi Jasieńskiego. Trzeba przyznać, że przygotowujący wystawę sztuki swojego militarnego sojusznika Niemcy  mieli z czego wybierać. W kolekcji Jasieńskiego znajdowały się bowiem dzieła największych mistrzów, takich jak: Katsushika Hokusai, Utagawa Hiroshige, Kitagawa Utamaro, czy Tōshūsai Sharaku. Młodego artystę zachwyciły japońskie pejzaże, portrety aktorów, odmienne podejście do środków formalnych.

Nie dziwi więc fakt, że  i w późniejszych latach Andrzej Wajda wielokrotnie wspominał jak silne to było  przeżycie i jak głęboki wpływ miało na niego to „pierwsze w życiu spotkanie z prawdziwą  sztuką”.


To jest piękne w Japonii, że nie musisz wygrać, żeby zwyciężyć

Filmy Andrzeja Wajdy w Japonii

 Kiedy zapytamy w Japonii o twórczość Andrzeja Wajdy, obeznany z europejskim kinem widz najprawdopodobniej w pierwszej kolejności wymieni tytuły zaliczane do tak zwanego tryptyku wojennego: Pokolenie, Kanał i Popiół i diament.  Od czasu japońskiej premiery  Kanału w 1958 roku i Popiołu i diamentu  w 1959, kolejne filmy reżysera zdobywały coraz szersze rzesze zwolenników.

Jednak to historia Maćka Chełmickiego szczególnie zapadła w serce młodej inteligencji lat 50. i 60.  Już w 1959 roku Popiół i diament znalazł się na 2. miejscu listy najlepszych dziesięciu filmów roku, opublikowanej przez prestiżowy magazyn „Kinema Junpō”. W filmie Wajdy japońska publiczność zwróciła szczególną uwagę na konfrontację bohatera z otaczającą rzeczywistością i z rodzącymi się nowymi wartościami. Nie można w tym miejscu pominąć postaci Zbyszka Cybulskiego, który natychmiast stał się prawdziwą ikoną. Szczególnie ujmująca była niedopowiedziana, nieuchwytna a jednocześnie przyciągająca uwagę osobowość aktora. Jego charakterystyczne emploi (czarne okulary, amerykańska wojskowa kurtka) połączone z oszczędną mimiką sprawiły, że i w odległej Japonii znalazło się wielu naśladowców  stylu. 

  W 1963 roku japońska publiczność mogła zobaczyć  Niewinnych czarodziejów i Miłość dwudziestolatków. Natomiast lata 70. przyniosły premiery takich dzieł jak: Polowanie na muchy (1971), Smuga cienia (1976), czy Wszystko na sprzedaż (1978).


Powstanie w 1968 roku kina studyjnego Iwanami Hall miało istotne znaczenie dla dalszej dystrybucji filmów Andrzeja Wajdy w Japonii, gdzie w kolejnych latach pokazywano dzieła mistrza: Człowieka z marmuru (1980), Ziemię obiecaną (1981), Dantona (1984), Brzezinę (1985), Kronikę wypadków miłosnych (1987), Biesy (1989), Korczaka (1991), Wesele (1993), Pierścionek z orłem w koronie (1994), Wielki Tydzień (1997), Panny z Wilka (1997),  Pan Tadeusz (2000), Katyń (2009), Tatarak (2012), Wałęsa. Człowiek z nadziei (2014), Powidoki (2007)   
 

Bez wątpienia postać Andrzeja Wajdy i jego kolejne projekty miały bezpośredni wpływ na promocję literatury polskiej w Japonii. Przeniesienie na ekran  Pana Tadeusza A. Mickiewicza było jednym z imperatywów pierwszego pełnego przekładu epopei na język japoński – tego heroicznego dzieła podjął się Yukio Kudō a epopeja opublikowana tuż przed japońską premierą filmu miała obwolutę z kadrem z wajdowskiej ekranizacji.

 

 

Podróże do Japonii

Andrzej Wajda odwiedził Japonię wielokrotnie, a charakter tych podróży był tak różnorodny, jak szeroki był wachlarz działalności reżysera.

Pierwszy wyjazd, w roku 1970,  był związany z pokazami filmów Wajdy w Japonii – głównie „Popiołu i diamentu”, który w krótkim czasie stał się wśród młodej japońskiej inteligencji filmem kultowym. 

Miłośnicy filmów A. Wajdy często zadają pytanie, czym jego obrazy tak bardzo zaskarbiły sobie japońską widownię? Reżyser próbował tłumaczyć ten fenomen w następujący sposób:

Przy okazji festiwalu odbyła się projekcja dla studentów filmu „Kanał”. Wtedy zrozumiałem, że ta młoda widownia zobaczyła śmierć tych ludzi jako świadomą ofiarę – świętość. Podobnie było z filmem „Popiół i diament”. Japońskim widzom chodziło o to, że bohater jest ofiarą historii, że ci którzy są szlachetni, wspaniali, pierwsi giną. […] Byłem zdumiony, że właśnie „Kanał” i Popiół i diament” nie są przyjmowane w Japonii jako filmy klęski, opowiadające o przegranej. Ale, że to jest odebrane jako gest wyniesienia tych, którzy przegrywają. To jest piękne w Japonii, że nie musisz wygrać, żeby zwyciężyć.

Na podstawie tekstu: Kurosawa – mój mistrz i nauczyciel Zapis spotkania z Andrzejem Wajdą, w: Akira Kurosawa – twórca japoński, twórca światowy. Manggha, Kraków 2011

Wydarzenia roku 1980 i powstanie NSZZ Solidarność przywołały uwagę członków japońskich związków zawodowych, którzy oglądając „Człowieka z marmuru”  i   „Człowieka z żelaza” mogli oczami Wajdy śledzić wydarzenia z odległej Polski. Pokazy obu tych filmów gromadziły już nie tylko kinomanów a uczestniczący w nich reżyser wielokrotnie opowiadał o tym, jak wygląda bieżąca sytuacja w jego kraju .

Kolejne wyjazdy w latach 80.  i 90. związane były w dużej mierze z przeglądami  filmów,  ale reżyser prezentował także swoje spektakle teatralne. Przykładem może być tournée z zespołem Teatru Starego z „Hamletem IV” w 1989 roku, czy zrealizowana na miejscu „Nastazja” na motywach „Idioty” F. Dostojewskiego, z wybitnym japońskim aktorem kabuki – Tamasaburō Bandō V, wystawiona na deskach teatru Benisan Pitt w Tokio w 1994 roku). 

Każdy z wyjazdów przynosił nowe przyjaźnie i był dla reżysera niezwykle inspirujący. Pozwalał na coraz wnikliwsze poznawanie kraju i jego mieszkańców. Jednak przede wszystkim miały one w przyszłości  stać się jednym z filarów zacieśniających się relacji między Polską a Japonią. 


Przełom – uhonorowanie A. Wajdy Nagrodą Fundacji Inamori (Kyoto Prize) w 1987 roku


Nagroda Fundacji Inamori, szerzej znana jako Kyoto Prize została ufundowana przez dr Kazuo Inamori – założyciela i wieloletniego prezesa firmy Kyocera Corporation. Powołana w 1984 roku Fundacja każdego roku przyznaje nagrodę w trzech dziedzinach; Zaawansowanych Technologii, Nauk Podstawowych oraz Sztuki i Filozofii. Jej prestiż i wysoka wartość (jest to najwyższa prywatna nagroda przyznawana w Japonii) sprawiły, że wyróżnienie to często jest nazywane japońskim Noblem. Regulamin przewiduje, że z zasady laureatami nagrody są osoby prywatne (wyjątek stanowi Fundacja Alfreda Nobla), a ich nazwiska są ogłaszane każdego roku w czerwcu. Ceremonia wręczenia nagród organizowana jest w listopadzie.

Andrzej Wajda, który w 1987 roku został laureatem trzeciej edycji nagrody, jest także pierwszym Polakiem uhonorowanym tym szczególnym wyróżnieniem.  (Sześć lat później, w 1993 roku, otrzymał ją także Witold Lutosławski).  A. Wajda zyskał przychylność kapituły przede wszystkim jako „reżyser, który uważnie obserwował burzliwe dzieje w Polsce XX wieku i opisał wolność, odwagę i godność człowieka.”

Budowa „ japońskiego domu w Krakowie”  - Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha


Rok 1987 i przyznanie Nagrody Kioto były wydarzeniem przełomowym dla idei wybudowania Muzeum Manggha. Wciąż mający pamięci w wojenną wystawę w Sukiennicach Wajda, postanowił w całości przeznaczyć ją na wybudowanie muzeum dla japońskich zbiorów z kolekcji Feliksa Mangghi Jasieńskiego, od sześćdziesięciu lat czekających w ukryciu.

Nagroda Kioto czyni mnie szczęśliwym – mówił podczas uroczystości Laureat – ponieważ oczami duszy widzę w Krakowie piękną japońską budowlę. […] Wchodzi do niej młody człowiek – malarz, poeta, filmowiec, który tak jak ja w 1944 roku, po raz pierwszy w życiu styka się ze sztuką Japonii – i to spotkanie kształtuje jego artystyczne i estetyczne poglądy.

 

Jakkolwiek realizacja tak ambitnego projektu wymagała ogromnych nakładów, gdzie kwota 450 tysięcy USD z nagrody była niewystarczająca, to zamysł ten nie miałby szans powodzenia gdyby nie grono życzliwych osób, które bezgranicznie oddały idei budowy muzeum swój czas, umiejętności, stosunki towarzyskie i pozycję.

„Japońscy przyjaciele”


Andrzej Wajda wielokrotnie wspominał, że fundamentalny wpływ na jego bliskie związki z Japonią miały przede wszystkim osobiste relacje z Japończykami, które zaowocowały szeregiem niezwykłych przyjaźni. Czym Japończycy zaskarbili sobie głęboką przyjaźń Mistrza? 

A. Wajda często z podziwem przywoływał ich niezwykłą uprzejmość i kulturę osobistą, krystaliczną uczciwość, legendarną wręcz samodyscyplinę i pracowitość. A nade wszystko rzadko spotykaną bezinteresowność  i szczere oddanie idei.

Przypomnijmy kilkoro z nich:

 


Etsuko Takano – wielka dama japońskiego kina


Jedną z kluczowych postaci w relacjach Andrzeja Wajdy i Krystyny Zachwatowicz z Japończykami była Etsuko Takano (1929-2013) – wieloletnia dyrektor  Iwanami Hall i japoński dystrybutor filmów Mistrza w Japonii. Jej największą pasją było kino i to właśnie popularyzacji filmów poświęciła swoje życie. W młodości związana była ze studiem Toho, studiowała reżyserię w słynnym paryskim IDHEC (L'Institut des hautes études cinématographiques), pisała i reżyserowała sztuki dla telewizji.

Od 1968 roku, gdy powołano kino studyjne Iwanami Hall, całkowicie oddała się idei przybliżenia japońskim kinomanom dzieł najwybitniejszych twórców kina światowego. Iwanami Hall mieści się w tokijskiej dzielnicy Jimbōchō znanej wszystkim bukinistom. To spokojne, nieco odmienne od tętniącej życiem metropolii otoczenie, znakomicie oddaje ideę działalności Iwanami Hall, która skupiona jest na prezentacji filmów artystycznych, ważnych, jednocześnie pozostających poza oficjalnym hollywoodzkim nurtem.

Naturalną rzeczą było więc włączenie do repertuaru kina twórczości Andrzeja Wajdy. Dzięki osobistemu zaangażowaniu dyrektorki, japońska publiczność mogła poznać nie tylko obrazy pokazywane już w Japonii (Pokolenie, Kanał i Popiół i diament), lecz także filmy  późniejsze, poruszające ważne, aktualne tematy (Człowiek z marmuru, Ziemia obiecana), czy bardziej kameralne (Brzezina, Panny z Wilka).

Zawodowe kontakty szybko przerodziły się w szczerą przyjaźń, jaką Etsuko Takano  i Andrzej Wajda wraz z  Krystyną Zachwatowicz darzyli się przez długie lata.

Idea wybudowania „japońskiego domu w Krakowie” natychmiast zainspirowała „wielką damę japońskiego kina” jak nazywano Takano, do aktywnych działań i zarejestrowania japońskiego oddziału Fundacji Kyoto-Kraków. Dzięki jej głębokiemu zaangażowaniu i rozległym koneksjom  Andrzej Wajda poznał wiele wpływowych osobistości, które ochoczo włączyły się w zbiórkę pieniędzy na budowę. Nie sposób wymienić wszystkie nazwiska, jednak wszystkie te osoby na zawsze pozostały we wdzięcznej pamięci Fundatorów i odwiedzających Muzeum Manggha

Chieko Akiyama – dziennikarka, która rozsławiła Kraków


Przez wiele lat, codziennie od poniedziałku do piątku, japońscy radiosłuchacze wsłuchiwali się w znajomy głos Chieko Akiyamy (1917-2016), która przybliżała im znamienne zjawiska świata kultury. Ta wybitna dziennikarka, eseistka, krytyk filmowy a przede wszystkim niezwykła osobowość radia poruszała różne tematy z Japonii i z zagranicy.

Chieko Akiyama dowiedziawszy się o istnieniu kolekcji Feliksa Jasieńskiego i inicjatywie Andrzeja Wajdy, niezwłocznie postanowiła przyłączyć się do zbiórki funduszy na budowę i zaangażować w to cały naród. Przez wiele tygodni w cyklicznych audycjach opowiadała słuchaczom o odległym pięknym Krakowie, „uśpionych zbiorach japońskich” i o idei budowy „japońskiego domu” w „polskim Kioto”.

Bez jej opowieści nie znalazłoby się w Japonii prawie 140 000 prywatnych ofiarodawców, którzy wrzucając symbolicznego jena powiększali kwotę zbiórki.

Na apel Chieko Akiyamy odpowiedziały także wielkie japońskie korporacje i organizacje. Dziennikarka wraz Etsuko Takano i jej współpracowniczką Yoko Ohtake podjęły się trudu koordynacji zbiórki przyczyniając się do jej ogromnego sukcesu.


Akira Matsuzaki (1936-2010)– nie tylko działacz społeczny


Pierwszy przewodniczący Związku  Zawodowego Pracowników Kolei Wschodniej Japonii (JREU) takimi słowy wspomina akcję zbierania funduszy:
Odpowiadając na apel Pani Etsuko Takano, my, związkowcy, rozpoczęliśmy zbieranie funduszy na budowę Muzeum Manggha. Wtedy przypadał jubileusz 5-lecia prywatyzacji Japońskich Kolei Państwowych.  Z zapałem staraliśmy się zebrać potrzebne pieniądze, między innymi dlatego, że chcieliśmy podziękować obywatelom, ludziom, którzy nas zauważyli, i nas wspierali. Zaprosiwszy Państwa Wajdów do Japonii, wspólnie przeprowadziliśmy kampanię zbierania funduszy na tokijskim dworcu. Dla nas, związkowców JREU, to wielki honor, że to działanie pomogło w założeniu Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha.  

Za tymi pełnymi skromności słowami kryje się czyn człowieka niezwykle wrażliwego, miłośnika filmów Wajdy (w szczególności Korczaka) i pilnego obserwatora wydarzeń w odległym kraju. Kiedy w 1981 roku został wprowadzony stan wojenny A. Matsuzaki zorganizował protest przed ambasadą polską w Tokio, by wyrazić solidarność ze związkowcami z Polski.

Szlachetny cel i czysta intencja same w sobie są wartością – może ulotną i mało dostrzegalną –  ale bez nich dobro nie może zaistnieć. Tak było z ideą budowy Muzeum Manggha.  Te „z zapałem zbierane potrzebne pieniądze” przyniosły sumę miliona dolarów, która zasiliła konto Fundacji Kioto-Kraków. Nie bez znaczenia był także fakt, że Akira Matsuzaki poczynił także osobisty dar dla fundacji przekazując pól miliona dolarów pozyskane ze sprzedaży działki po rodzicach.   Budowa budynku muzeum była coraz bliżej…


Arata Isozaki - architekt


W moim długim życiu spotkałem niewielu artystów ze znamionami geniuszu. Jednym z nich był z całą pewnością Tadeusz Kantor, drugim – Arata Isozaki. –  zapisał Andrzej Wajda w swoim dzienniku .

To kolejna wybitna osobowość, która dzięki pośrednictwu Krzysztofa Ingardena – dziś wybitnego architekta i Konsula Honorowego Japonii w Krakowie, a wówczas młodego stażysty w tokijskim biurze Isozaki & Associates –   włączyła się w ideę budowy.
Drogi Arata!Dziś miałem możność zobaczyć Twój projekt japońskiego muzeum w Krakowie, przywieziony przez Pana Ingardena  do Warszawy. Jest wspaniały!
                                                                       /z listu A. Wajdy do A. Isozakiego, Warszawa 1.01.1991/

Obaj twórcy osobiście poznali się w Tokio w 1987 roku, po tym jak Andrzej Wajda odebrał w Kioto nagrodę Fundacji Inamori. Isozaki dowiedziawszy się o przedstawionej przez Andrzeja Wajdę idei wybudowania w Krakowie „centrum japońskiego” postanowił w darze dla powołanej w tym celu Fundacji Kioto-Kraków przekazać w autorski projekt budynku. Podczas ceremonii otwarcia jego ideę wyjaśniał następująco:

Konstrukcję dachu tworzy kilka przecinających się fal, spływających jakby z biegiem rzeki. Ściany wykończone są wydobywanym w Polsce piaskowcem, we wnętrzu zaś, zgodnie z miejscową tradycją, użyłem cegły i drewnianych konstrukcji. Pragnąłem, aby ten budynek zapuścił korzenie w polskiej tradycji podobnie jak sztuka japońska, która zadomowiła się tu dzięki kolekcji Feliksa Jasieńskiego.

 Oto jest moja Nastazja!

 Spotkanie z Tamasaburō Bandō V


Moim pierwszym doświadczeniem z japońskim teatrem była wyprawa do Osaki w 1970 roku, kiedy zobaczyłem po raz pierwszy teatr lalek bunraku. – pisał Andrzej Wajda w notatniku –  Zwłaszcza tajemnicza rola kuroko – pozornie sług i pomocników, bez których spektakl nie mógłby się odbyć, gdyż są wszechobecni na scenie. Widok ten natchnął mnie ideą, aby te czarno odziane postacie z zasłoniętymi twarzami przenieść do mojej inscenizacji Biesów według Dostojewskiego, nad którymi pracowałem wtedy w Starym Teatrze w Krakowie.

W roku 1981 pojechaliśmy z Krystyną do Japonii i w Kioto widzimy plakat nad wejściem do teatru; piękna niezwykle kobieta. Grają „Damę kameliową”. Idziemy zobaczyć. Godzina jedenasta przed południem, zaczyna się spektakl, odwracam się; siwiuteńko na widowni i jestem jedynym mężczyzną. Podnosi się kurtyna i zaczyna się adaptacja „Damy kameliowej”, ale w roli tytułowej, jak się szybciutko dowiaduję, występuje onnagata – aktor teatru kabuki – mężczyzna, który wygląda po prostu, tak, jak na tej fotografii, a dookoła z nim grają aktorzy, jacyś mężczyźni, ale grają też aktorki i to było dopiero zaskakujące, że on był na scenie o wiele bardziej kobietą niż one.

Oto jest moja Nastazja! – pomyślałam wtedy.

Widok pięknej kobiety na plakacie zaintrygował Wajdę. Kiedy dowiedział się, że jest to najwybitniejszy współczesny aktor onnagata, zamarzył o tym, żeby obsadzić go jednocześnie w dwóch rolach: typowej dla repertuaru Tamasaburō - Nastazji Filipowny, i  nietypowej, będącej jego debiutem w roli męskiej – księcia Myszkina.

 Minęło parę lat, zanim przedsięwzięcie doszło do skutku. Spowodowane to było nie tyle napiętym terminarzem obu twórców, co przede wszystkim wahaniem japońskiego aktora, czy poradzi sobie w roli Myszkina…Dzięki zaangażowaniu wielu osób, przede wszystkim w Japonii (między innymi Misako Uedy – producentki i dyrektora artystycznego Teatru X, przez lata współpracującego z Polską i grającego polski repertuar, Takashiego Wady – producenta spektaklu Nastazja, czy wspomnianej wcześniej Etsuko Takano, premiera Nastazji odbyła się w teatrze Benisan Pit w Tokio 1 marca 1989 roku.

 Andrzej Wajda tak wspominał ten dzień w notatniku: dzisiaj premiera. Szczęśliwy dzień, radość, że marzenie  sprzed wielu lat spełnione. Że mogłem pracować z Tamasaburo, podziwiać jego talent z bliska i co dnia.   

O samym Tamasaburō pisał zaś tak:

Niepodległość jest cechą artysty.  Taki był Cybulski i taki jest Tamasaburo. Kiedy zaczyna grać, widzę, że tu nie ma wiele mojej pracy. To co było przedmiotem rozważań, prób, gadaniny jest gdzieś odsunięte daleko. Tyle było zachodu , a teraz jesteśmy w innym miejscu.

Szczęśliwie po wielu latach, możliwe jest choć częściowe zasmakowanie w tej realizacji, dzięki filmowi Nastazja, który Wajda nakręcił w 1994 roku w Warszawie, gdy aktorzy mieli już za sobą ponad sto spektakli w Tokio i Osace.  W tym samym czasie widzowie Teatru Starego mogli także zobaczyć przedstawienie w Krakowie.

Teatr Stary

Mishima


W 1994 roku w Teatrze Starym Andrzej Wajda zdecydował się na wystawienie czterech jednoaktówek Yukio Mishimy: Wachlarz, Szafa, Pani Aoi, Adamaszkowy bębenek pochodzących z utworu Kindainōgakushū (Zbiór współczesnych dramatów , powstałego w latach: 1950-1960). Spektakl został zaplanowany jako jedno z wydarzeń towarzyszących otwarciu Centrum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha.

Japoński kontekst dramatów i niedawne doświadczenia reżysera zdobyte podczas podróży do Japonii zaowocowały spektaklem wnikliwym, ale też odmiennym.

Inscenizacji została nadana japońska oprawa, jednak odbyło się to w sposób stonowany i bardzo świadomy. W sferze wizualnej przejawiało się to w stylizacji [nie kopiowaniu] japońskich kostiumów, o co zadbała Krystyna Zachwatowicz. W warstwie muzycznej również nie znalazła się oryginalna muzyka japońska, lecz inspirowane nią muzyczne impresje Stanisława Radwana. Z początkiem każdej opowieści, do Japonii widza przenosił niewielki japoński ogród teien ustawiony na proscenium, który zmieniał się czterokrotnie – zgodnie z rytmem  pór roku.

Przywołując własne spotkania z tradycyjnym teatrem japońskim, ponownie szczególną rolę Andrzej Wajda wyznaczył kuroko – na czarno ubranym asystentom, którzy w teatrze bunraku i kabuki spełniają różne funkcje. Poruszają się bezszelestnie, a dla widza są w umowny sposób niewidoczni. W spektaklu Wajdy wnosili oni aurę tajemniczości jednocześnie pogłębiając skupienie widza.

Na pograniczu teatru i filmu

Zarządca Sanshō


W 1990 roku producenci Robert Michael Geisler and John Roberdeau zaprosili do współpracy Terrence’a Mallika – reżysera takich filmów jak Niebiańskie dni (1978), czy  Cienka Czerwona Linia (1998), powierzając mu napisanie sztuki teatralnej opartej na słynnym filmie Kenjego Mizoguchiego Zarządca Sanshō (jap. Sanshō Daiyū )z 1954 roku. Reżyserem przedstawienia, które planowano wystawić na Broadwayu miał być Andrzej Wajda, którego producenci zaprosili do współpracy, gdy w Salzburgu podczas festiwalu mozartowskiego zobaczyli Wesele S. Wyspiańskiego, między innymi z Olgierdem Łukaszewiczem i Aleksandrem Bardinim w rolach głównych. 

 Produkcja została zaplanowana z rozmachem, z udziałem wybitnych twórców takich jak Eiko Ishioka - laureatka Oscara za kostiumy do Draculi F.F. Coppoli,  czy ceniona na Broadwayu: Jennifer Tipton, która miała się zająć reżyserią światła. Choreografia została powierzona Suzushiemu Hanayagiemu. Spektakl miał mieć także międzynarodową obsadę, z udziałem aktorów azjatyckich, w tym chińskiej aktorki Bai Ling. Andrzej Wajda przyjął zaproszenie i jesienią 1993 roku w Brooklyn Academy od Music odbyły się kameralne warsztaty.

Zachowane szkice wskazują na to, że reżyser rozmyślając nad inscenizacją miał w pamięci teatr kabuki z jego sceną obrotową. Obawiał się jednak, że tak nagłe, dynamiczne zmiany scenografii odsuną uwagę widzów od emocji i treści sztuki. Zdecydował się więc na koncepcję przesuwającego się jak zwój horyzontu, czym zachwycił Eiko Ishiokę.

  Niestety  zamysły autora sztuki i reżysera nie spotkały się; Malick do obszernego tekstu wciąż dopisywał monologi a Wajda skupiał się przede wszystkim na warstwie dramaturgicznej i pilnował reguł inscenizacji.

 Ponadto rozmach, z jakim zaplanowano produkcję przerósł możliwości finansowe producentów i w rezultacie spektakl nie doszedł do skutku.

 W tych okolicznościach Andrzej Wajda skupił uwagę na przygotowaniach do inscenizacji  Sonaty widm Augusta Strindberga w Sztokholmie i wspomnianego wyżej Mishimy. Równolegle trwała też budowa Centrum Manggha…

 Akira Kurosawa – mistrz i nauczyciel

 
Andrzej Wajda wielokrotnie podkreślał ogromny szacunek i fascynację twórczością Akiry Kurosawy, a film Tron we krwi (jap. Kumonosu-jō, 1957), uważał za jeden z najważniejszych w historii światowego kina.

Reżysera szczególnie ujmowała niezwykła przenikliwość i trafność japońskiego twórcy w odczytywaniu utworów literackich pochodzących z kanonu literatury zachodniej; w szczególności powieści Fiodora Dostojewskiego, czy dramatów Williama Szekspira, autorów tak bliskich Wajdzie i tak często branych przez niego na warsztat.

W lutym 1989 roku – podczas pobytu w Japonii –  Andrzejowi Wajdzie i Krystynie Zachwatowicz udało się spotkać osobiście z twórcą Rashōmona. Kurosawa realizował wówczas Sny - jeden z ostatnich swoich filmów. Zmęczony życiem twórca pracował na planie usytuowanym niedaleko domu w Gotemba i tam podjął słynnego reżysera z Polski. Andrzej Wajda tak wspominał to spotkanie:
   Dowiedziałem się, że Kurosawa robi film Sny. Przez przyjaźnie, dość skomplikowaną drogą dano nam do zrozumienia, że mógłbym przyjechać na plan, gdzie mój mistrz robi zdjęcia. Wybieramy się z Krystyną natychmiast, bo to jest dla nas największe wydarzenie, jakie może nas w Japonii spotkać. Film powstaje w pobliżu góry Fudżi. Ale my nie patrzymy na Fudżi, gdy przyjeżdżamy na miejsce. Pada śnieg i cała ekipa Kurosawy siedzi w  jakiejś kawiarni. Siedzą i czekają. My czekamy również. […] Ja bym robił zdjęcia. Śnieg pada, to jest dobrze, ale widocznie mistrz uważa, że śnieg mu jednak nie jest potrzebny, no i zdjęć nie robi. Czekamy, ale nic z tego nie wynika, Kurosawy nie ma na planie. Podjeżdża w końcu samochód i dają nam znać, że Mistrz czeka na nas w domu.  […] Ku naszemu zdumieniu, nie jechaliśmy nawet półtora kilometra. Okazuje się, że stary reżyser wolał robić zdjęcia blisko domu. Dom wcale nie japoński, z dużymi oknami, amerykański, a z tyłu góra Fudżi. […] Kurosawa już na nas czekał. Jest bardzo miło. Na początku zaczyna nam pokazywać swoje rysunki.  Właśnie do filmu „Sny”. Ale to nie traktuje ich jako storyboard, ilustrację do filmu, lecz jako swego rodzaju natchnienie do przyszłego obrazu, który dopiero tworzy. […] Zawsze chciałem zadać Kurosawie tylko jedno pytanie: - --

Mistrzu mój i nauczycielu, jak pan przemknął tajemnice Szekspira, a nie mówię już o tajemnicy Dostojewskiego w filmie Idiota?

Kurosawa patrzy na mnie i jakby nie do końca rozumie o co mi chodzi. Dodaję, że europejska literatura jest mu tak bliska, jakby się tym specjalnie zajmował.

I nagle mówi tak: ale pan wie o tym, że ja skończyłem gimnazjum w Tokio? Ja już więcej nie pytałem, bo zrozumiałem, że to ma mi wyjaśnić wszystko. Że w Tokio było takie samo gimnazjum jak w Sztokholmie, do którego chodził Bergman. Ale też i takie samo gimnazjum jest w Rzymie, gdzie chodzi Fellini, czy Antonioni. […] a matura w Tokio jest taka sama jak wszędzie.
 

Cytat na podstawie tekstu: Kurosawa – mój mistrz i nauczyciel Zapis spotkania z Andrzejem Wajdą, w: Akira Kurosawa – twórca japoński, twórca światowy. Manggha, Kraków 2011


Japonia w szkicach Andrzeja Wajdy  

Szkicowanie towarzyszyło Andrzejowi Wajdzie przez całe życie, jako środek utrwalenia obrazów i wrażeń, czy sposób przekazywania intencji podczas pracy artystycznej.   

Rysunki i szkice o tematyce japońskiej stanowią znacząca grupę jego prac. Najczęściej są to zapiski z podróży po Japonii: skrótowo ujęte pejzaże, przykuwające uwagę detale, pospiesznie naszkicowana architektura, czy podpatrzone sytuacje w teatrze, bądź na planie filmowym u Kurosawy. 

Na uwagę zasługuje „japońskie spojrzenie” twórcy znakomicie poruszającego się wśród zasad rządzących japońskim drzeworytem. Podobnie jak większość innych prac, szkice „japońskie” odnajdujemy głównie w notatnikach, gdzie często towarzyszą komentarzom Andrzeja Wajdy na temat zaobserwowanych zjawisk, czy sytuacji.

Zamiast zakończenia


Postać Andrzeja Wajdy i jego dzieła przez wiele dziesięciolecia nadały stosunkom polsko-japońskim solidne podwaliny. Artysta wraz z małżonką Krystyną Zachwatowicz-Wajdową był  i jest przez Japończyków twórcą  wysoko cenionym. Oprócz wspomnianej Nagrody Kioto reżyser otrzymał między innymi: Order Wchodzącego Słońca III Klasy (1995) i odznaczenie Praemium Imperiale (1996).

Do najwyższych wyróżnień należy zaliczyć także fakt, że 11 lipca 2002 roku, podczas oficjalnej wizyty w Polsce,  japońska para cesarska – Cesarz Akihito i Cesarzowa Michiko odwiedzili Centrum Manggha, gdzie spotkali się z jego Fundatorami.